STRONA GŁÓWNAPUBLIKACJEARTYKUŁY„Złote żniwa” – recenzja

„Złote żniwa” – recenzja

W marcu bieżącego roku nakładem krakowskiego wydawnictwa Znak ukazała się kolejna praca, tym razem: Jana Tomasza Grossa i Ireny Grudzińskiej – Gross, zatytułowana Złote żniwa. Rzecz o tym, co się działo na obrzeżach Zagłady Żydów. Książka, podobnie jak jej poprzedniczki, począwszy od Sąsiadów, poprzez Strach, wzbudziła ożywioną dyskusję, wywołała kontrowersje i spory.

Złote żniwa w Krakowie, czyli relacja z promocji najnowszej publikacji Jana Tomasza Grossa i Ireny Grudzińskiej - Gross.

Poświęcono jej programy publicystyczne (m.in. Tomasz Lis na żywo, Mam inne zdanie), liczne artykuły prasowe, które ukazywały się nim jeszcze publikacja zagościła na księgarskich półkach. Nie zaniedbano także spotkań autorskich i dyskusji im towarzyszących, a mój tekst jest relacją z takiego wydarzenia, zorganizowanego przez Wydawnictwo Znak, które odbyło się 18. 03. 2011 roku w auli teatralnej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Wśród zaproszonych do dyskusji gości znaleźli się: autorzy książki, doktor Jolanta Ambrosewicz - Jacobs, kierownik Centrum Badań Holokaustu Uniwersytetu Jagiellońskiego, ksiądz Adam Boniecki, redaktor naczelny Tygodnika Powszechnego, Anna Bikont, redaktorka Gazety Wyborczej, natomiast moderatorem dyskusji była Janina Paradowska, redaktorka tygodnika Polityka. Na scenie, która posłużyła za arenę wymiany poglądów wśród osób biorących udział w dyskusji nie zaznaczyły się głębokie podziały, natomiast zasiadający na widowni uczestnicy spotkania byli bardzo silnie spolaryzowani na zwolenników i przeciwników twórczości Jana Tomasza Grossa oraz tez zawartych w najnowszej pracy. Po kurtuazyjnym powitaniu gości i zgromadzonych przez prezesa wydawnictwa Znak, Henryka Woźniakowskiego i redaktor Paradowską, ta ostatnia zadała otwierające rozmowę pytanie: Dlaczego wciąż musimy przeglądać w lustrze Grossa, czy wciąż za mało wiemy o naszej przeszłości ? Jan Tomasz Gross zwrócił uwagę, że nim zaczął pisać o wspólnej polsko - żydowskiej historii prowadził badania dotyczące historii Polaków pod okupacją, a temat żydowskiej egzystencji i koegzystencji na polskich ziemiach podczas II wojny i tuż po niej długo dojrzewał i dopiero po latach studiów został opracowany. Wynikało to z poczucia, że wzajemna historia jest bardzo ważna, że los Żydów dla Polaków jest bardzo ważny i wyzwanie jakim jest napisanie wspólnej historii wymaga zniesienia sztucznych podziałów na dwie, osobne narracje o tym okresie oraz zbliżenia stanowisk i wzajemnego zrozumienia. Polska była bowiem państwem wieloetnicznym i wielokulturowym, o mnogości tradycji, zaś monoetniczny projekt to koncept Hitlera i Stalina.

Kolejnym problemem okazała się ocena skali zachowań antysemickich w Polsce podczas okupacji hitlerowskiej. Czy ich występowanie można traktować jako normę, czy raczej ewenement ? Czy były liczne, czy były zjawiskiem marginalnym ? Profesor Irena Grudzińska – Gross postawiła tezę, że niestety należy je traktować jako normę. Przypadki wydawania Żydów władzom okupacyjnym, czerpania z tego tytułu korzyści, mordowania żydowskich sąsiadów były częste i co jeszcze bardziej przerażające – jawne i nie spotykające się z potępieniem i ostracyzmem lokalnej społeczności. Bardzo często dotyczyło to wsi i małych miasteczek, gdzie o napiętnowanie, ze względu na liczebność społeczności i zażyłości mieszkańców byłoby stosunkowo łatwo, co prowadziłoby do izolacji zwyrodniałych jednostek lub grup. Paradoksalnie jednak to postawa, która powinna wzbudzać podziw ze względu na szlachetność i odwagę związane z jej manifestowaniem była przedmiotem ostracyzmu, który skłaniał niosących pomoc do ukrywania swojej działalności, także po zakończeniu działań wojennych. To była norma, praktyka społeczna. Praca ma zatem wymiar, podobnie jak poprzednie, historyczny - jest faktograficznym zapisem minionych wydarzeń przedstawionym w formie łatwego w odbiorze eseju, ale posiada także walor religijny - skłania do pokuty i wybaczenia. Na fakt, że prześladowanie Żydów nie było zjawiskiem marginalnym zwróciła uwagę także doktor Jolanta Ambrosewicz – Jacobs, powołując się na własne doświadczenia badawcze wyniesione z pracy ze Sprawiedliwymi i zwracając uwagę na różne rodzaje pamięci o Holokauście i metody jej badania. Postulując multidyscyplinarne badania i podejście badawcze, podkreśliła znaczenie prac Grossów dla przełamywania zmitologizowanej historii, nie uwzględniającej wspólnego doświadczenia i kreującej obraz czarno – biały, w którym nie dostrzega się cierpień żydowskich współobywateli, bagatelizuje się i marginalizuje zjawisko antysemityzmu, szmalcownictwa i zbrodnicze zachowania Polaków wobec Żydów. Redaktor Paradowska uznała, że trudno przyjąć i zaakceptować Polakom tą krytyczną wersję naszej historii, zwłaszcza, że przyzwyczajono nas do romantycznej, mesjanistycznej wizji naszych dziejów, a także do przekonania o naszej tolerancyjności, czego świadectwem jest choćby fakt zamieszkiwania terenów Polski przez największą społeczność żydowską. Nie można również tłumaczyć tego zachowaniami społeczności wiejskiej, która jest przecież częścią narodu i z tego wynika współodpowiedzialność. Redaktor Anna Bikont podkreśliła, że Żydzi nie byli postrzegani jako współobywatele. Mimo tak długiego współzamieszkiwania nie zostali przyjęci do wspólnoty i zaakceptowani, wciąż byli gośćmi, których pobyt trwał bardzo długo. Trzeba uświadomić sobie, że to współobywatele wyrządzili krzywdę współobywatelom, a nie obcym - podkreśliła.

Kluczową kwestią, która znalazła się w orbicie zainteresowania dyskutantów była rola Kościoła w kreowaniu relacji polsko – żydowskich i jego stosunek do naszych starszych braci w wierze, ewentualne winy, czy zaniechania. Janina Paradowska wyznaczyła pole dyskusji na ten temat zadając pytania o rolę księdza proboszcza w kształtowaniu postaw lokalnej społeczności, o jego gotowość do niesienia pomocy, zwłaszcza w zakresie ukrywania zagrożonych Żydów (metaforyczne pytanie, dlaczego Żydzi nie uciekali na plebanię, dlaczego nie była ona dla nich naturalnym azylem, bezpiecznym miejscem, gdzie ufnie i intuicyjnie mogliby szukać ochrony ?), wreszcie o status Kościoła jako ostoi polskości, narodu i specyficznej odpowiedzialności wypływającej z tego tytułu, spoczywającej duchownych – przewodnikach, wychowawcach narodu dysponujących autorytetem? Ksiądz Boniecki udzielił z pozoru enigmatycznej odpowiedzi: Ksiądz proboszcz milczy. Ale nie oznaczało to wcale kapitulacji, ale dowodziło stopnia skomplikowania sytuacji, na który zwrócił uwagę duchowny. Oto bowiem czasami milczenie było najlepszym rozwiązaniem. Okazywało się, że interwencja mogła przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Nawet najszczytniejsze pobudki i zdecydowany sprzeciw wobec działań hitlerowskich okupantów nie gwarantowały sukcesu, a mogły zaszkodzić, o czym świadczy casus episkopatu holenderskiego, którego apele w obronie Żydów spowodowały represje 40 tysięcy wyznawców chrześcijaństwa pochodzenia żydowskiego w tym kraju. Podobnie ambiwalentna postawa papieża Piusa XII była podyktowana troską o losy tych, z którymi ująłby się w sposób otwarty i bezkompromisowy. Istotny zatem był kontekst i strategia działania, a także próby przewidzenia konsekwencji i maksymalna czujność oraz zachowanie ostrożności działania. Kardynał Sapieha podobnie postępował, unikając ostentacyjnych akcji organizował pomoc dla rodzin żydowskich poprzez fałszowanie dokumentów i ukrywanie ich w klasztorach. Zwracał się też do władz okupacyjnych, samego Generalnego Gubernatora Hansa Franka, zbulwersowany, że polska młodzież jest upijana przez nazistów alkoholem i wykorzystywana do działań przeciwko Żydom. Redaktor naczelny Tygodnika Powszechnego starał się także uwrażliwić dyskutantów i publiczność na trudności badawcze i odpowiedzialność za ferowane oceny; trzeba o faktach mówić, unikać generalizacji, trudno wypowiedzieć się o wszystkich proboszczach i ich postawach. Podobnie abstrahowanie od kontekstu może wpływać zniekształcająco na obraz. Trzeba brać pod uwagę okoliczności, nawet te niezwykle trudno uchwytne i niemierzalne (np. mentalność chłopską, która w odzieraniu zwłok z dobytku nie widziała niczego nagannego, ponieważ umarłemu już nie potrzeba, a brakowało refleksji o bezczeszczeniu zwłok i niegodnym zachowaniu oraz poczucia wstydu. Innym zjawiskiem jest poczucie zaszczutej ofiary, która dokonywała hiperbolicznych ocen rzeczywistości postrzegając w każdym Polaku potencjalnego wroga, zaś w udzielających pomocy wybawicieli, zbawców, aniołów. Wreszcie istotne są realia wojenne, które wyzwalały z ram etyki najniższe instynkty; to niekoniecznie były działania motywowane antysemityzmem i nie tylko Żydów dotykały. Księża nie mogli błogosławić zabijania Żydów i odzierania zwłok. A plebania nie stawała się azylem, bowiem absurdem i objawem krótkowzroczności byłoby ukrywanie tam Żydów, gdyż w tym miejscu byliby poszukiwani w pierwszej kolejności, chodziło zatem o względy dyskrecjonalne, a nie niechęć. Kościół organizował pomoc, ukrywał w klasztorach lub u zaprzyjaźnionych rodzin. Doktor Ambrosewicz – Jacobs zwróciła uwagę na to, że plebania, Kościół są nieobecne we wspomnieniach ocalonych. Jan Tomasz Gross zaś na fakt, że dostęp do archiwów watykańskich i kościelnych jest niemożliwy, co wpływa na dużą trudność w badaniu tych wątków. Ważne, aby wyjaśnić wszelkie wątpliwości, bowiem Kościół był wówczas ostoją moralności, a to rodziło zobowiązanie i ogromną odpowiedzialność.

Kolejną kwestią poruszoną podczas dyskusji była rola, jaką ma do odegrania praca Grossów? Czy należy ją traktować jako pracę historyczną, czy zręcznie wykorzystując formę eseju, pozwala położyć akcent przede wszystkim na aspekt publicystyczny?

Jan Tomasz Gross zaprzeczył by chciał docisnąć publicystyczny pedał. Chodzi o ukazanie ponurej prawdy, że są ludzie, którzy robią rzeczy straszne, mimo, iż nie muszą. Za nieangażowanie się w prześladowanie i zabijanie Żydów nie groziła żadna kara i entuzjazmu okazywanego podczas akcji antyżydowskich przez ludność polską nie można tłumaczyć strachem przed represjami okupanta. Wielu uczestniczyło dobrowolnie, czerpało satysfakcję ze złapania Żyda i wydania go, organizowano przyjęcia na cześć tego wydarzenia, a takie zachowania nie spotykały się z napiętnowaniem, natomiast odwrotne zachowanie - czyli niesiona pomoc – były stygmatyzowane. Pomagający często błagali Żydów, aby o tym nie wspominali, także po wojnie; wielu ukrywających do dzisiaj pozostaje anonimowymi bohaterami, bowiem nie chce, obawia się o tym mówić. Irena Grudzińska – Gross wskazała na wybór, którego można było dokonać i różnicę w położeniu Polaków i Żydów; ci pierwsi ów wybór posiadali, drudzy zostali go pozbawienia. Chodziło o to, aby zrobić coś dobrego w sytuacji, kiedy nie wolno było nieść pomocy, a nie gorliwie zrobić więcej złego, choć wcale od nas takiego zaangażowania nie wymagano. Dowodem na taki wybór i różnorodność postaw, który on rodził są Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata. Doktor Ambrosewicz – Jacobs zwróciła uwagę na znaczenie tej książki dla przemian polskiej świadomości, dla której problem relacji polsko – żydowskich, zwłaszcza w okresie okupacji i tuż po niej jest wielkim wyzwaniem. Debata na książkami Grossa i ich publikacja są pomocą dla tych, którzy tą tożsamość i świadomość chcą zmieniać, a są wśród nich badacze Centrum Badań nad Zagładą Żydów Polskiej Akademii Nauk, reprezentanci myślenickiej społeczności, czy lubelskiego Teatru Brama Grodzka. Aby podkreślić wagę problemu Kierownik Centrum Badań Holokaustu UJ powołała się na liczne badania i prace autorów polskich oraz zagranicznych, w tym profesora Antoniego Sułka i jego hipotezę rywalizacji dotyczącą waloryzacji cierpień w czasach II wojny. Posługując się tą konstrukcją badawczą łatwiej zrozumieć, dlaczego Polacy utrzymują, że najwięcej wycierpieli i doświadczyli największych krzywd ze wszystkich nacji od niemieckiego najeźdźcy, co powoduje niedocenianie lub wypieranie z pamięci zbiorowej cierpień naszych żydowskich współobywateli poddanych masowej eksterminacji. Zwróciła także uwagę na ciekawe stwierdzenie profesor Marii Janion, która za dwie nasze największe narodowe tragedie uznała utratę tożsamości słowiańskiej i Zagładę Żydów, którzy nie zostali opłakani. Musimy świadczyć o pamięci tych, którzy nie mogą się już o nią upomnieć. Na naszych ziemiach zginęło 80 % populacji Żydów, to nas zmusza do żałoby – podkreślała doktor Ambrosewicz – Jacobs. Redaktor Anna Bikont powołując się na swoje badania dotyczące Jedwabnego i badania profesora Jana Grabowskiego dotyczące Dąbrowy Tarnowskiej akcentowała właśnie problem wyboru pomiędzy czynieniem zła, biernością powodowaną strachem przez nazistowskimi represjami oraz pomocą. Chodzi o to, że wielu zmuszanych przez hitlerowców do pomocy w represjach antyżydowskich wykazywało się gorliwością i robiło maksimum, a nie minimum. Ksiądz Boniecki zgodził się, że wybór istniał, a to implikuje różne postawy i pozwala je oceniać.
Czy Polacy nie mają dość samobiczowania, czy książka nie wywoła fali antysemityzmu? - pytała redaktor Paradowska.

Irena Grudzińska – Gross odpowiedziała, że sens napisania tej książki i jej przesłanie jest inne; chodzi o to, żeby zobaczyć więcej, zmodyfikować wiedzę o II wojnie światowej i analizując coraz głębiej więcej zobaczyć. Ciekawa jest zwłaszcza konfrontacja okupanta z okupowanym, specyfika i konsekwencje wytworzonej sytuacji, w której jedni mogą zyskać kosztem innych. Ten mechanizm był bardzo skomplikowany i jest niezwykle trudny do badania, z perspektywy czasu lepiej sobie z nim poradzić, a warto, ponieważ stajemy się dzięki temu wolniejsi.

Podsumowując dyskusję Redaktor Polityki zapytała, czego nowego dowiadujemy się ze Złotych żniw ?
Doktor Ambrosewicz Jacobs uznała, że książka jest bardzo ważna. Łamie tabu, pozwala zauważyć cień, który kładzie się na naszych losach, oczyszcza mity, burzy fałszywy wizerunek. I jeśli sprowokuje krótkotrwały wzrost antysemityzmu, to w dłuższej perspektywie nowa wersja pamięci zostanie przyswojona i wzrośnie anty-antysemityzm. Bardzo istotna jest dydaktyka, systematyczna praca, którą wykonują badacze, przekazywana następnie nauczycielom, wychowawcom, których świadomość problemu rośnie, chcą się o tym uczyć – dodała Kierownik CBH UJ.
Anna Bikont zwróciła uwagę, że publikacja otwiera nowe pole, dyskretnie dotychczas przemilczane; można było mówić o zabójstwach, ale nie można było wspominać o grabieży. Ta praca czyni krok w kierunku nowych rozważań.

Ksiądz Adam Boniecki dodał, że Gross jeździ po nerwach, ale potrafi wzbudzić dyskusję, nawet jeśli oberwie, wzbudzi dyskusję, która jest potrzebna.
Irena Grudzińska – Gross postrzega swoją pracę jako przekraczanie granicy dozwolonego mówienia o czymś. Ponieważ to pierwsza książka, która dotyczy tematu jest bardzo trudna i niewątpliwie trudno patrzeć na to, co się naprawdę stało, ale także rozmawiać o tym i pisać.
Jan Tomasz Gross zaznaczył, że to była epoka trudnych wyborów. Historyk umie zareagować na odkryte przerażające fakty. Przelewając swoje refleksje i wiedzę na papier – w ten sposób rodzi się poczucie spełnionego obowiązku.

Dyskusja wokół Złotych żniw będzie budziła niesłabnące emocje i ostro podzieli zainteresowanych pracą i problematyką czytelników. Dowodem były reakcje uczestników spotkania w auli teatralnej krakowskiej PWST, których część nie ukrywała oburzenia i reagowała irytacją, impulsywnie. Jak później się okazało byli to zwolennicy Ligi Obrony Suwerenności, którzy żegnali zaproszonych gości i odbiorców debaty transparentami podkreślającymi zasługi Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Frustracja była pośrednio wywołana także brakiem wyraźnego adwersarza i możliwości włączenia się zasiadających na sali w dyskusję poprzez zadawanie pytań. Czy jednak inna formuła spotkania przewidująca wymianę myśli w szerszym gronie przekonałaby sceptyków ? Wątpię i śmiem twierdzić, że podobnie jak w przypadku wcześniejszej publicznej prezentacji i dyskusji wokół Strachu w Krakowie prowadziłaby do reprodukowania tych samych argumentów, a obok prób sformułowania merytorycznych zarzutów, czy prezentacji własnych, trudnych do weryfikacji doświadczeń wskazujących na odmienne niż w książce postawy, pojawiłby się inwektywy, bezpodstawne zarzuty, czy impertynenckie, często personalne aluzje.

Łukasz Opozda
[ Artykuł pochodzi z Otwartego Portalu Politologicznego www.polis.edu.pl, prawa autorskie: Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie ]


Łukasz Opozda - absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Instytutu Europeistyki UJ, doktorant w Instytucie Europeistyki UJ; współpracownik Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego w Warszawie. Zainteresowania badawcze: polscy przeciwnicy integracji europejskiej, ugrupowania skrajnej prawicy, antysemityzm i jego odmiany, problemy wielokulturowości, tolerancji, stereotypy i uprzedzenia, ksenofobia, kulturowe aspekty integracji europejskiej. Publikacje m.in. w Forum Europejskim, Pro-Futuro, Episteme oraz w materiałach pokonferencyjnych.